numerów linii kryzysowych do budki telefonicznej

tylko tobie. Wierzysz, że kilka miesięcy temu zjawiła się w szpitalu, dokładnie w tej chwili,
Jasne.
Najwyraźniej nie bardzo to wierzył.
go do Seattle, Bostonu czy Timbuktu. Niepokoiło ją, że wymeldował się z motelu.
że go wrabia, pokręciła głową. – Pewnie mi się to przyśniło.
– Chwileczkę. Chcesz powiedzieć, że Jennifer albo jej sobowtór morduje ludzi i stara się
już obsesja, pomyślał, ale może coś z tego będzie.
Spocony opanował strach i kopnął je mocno.
determinacji mordercy.
94
– Na razie niczego.
– Mam wrażenie, że wcale jej nie znalem. – Niedopowiedzenie roku.
chevrolecie nie było śladu.
Nie ma w tym nic zadziwiającego.

- Kim jesteś? - spytała zaczepnie, bo już zdążyła

74
– Hayes? – Bentz z trudem oddychał.
gardle, gdy sobie przypomniał, jak Jennifer zdjęła białą bluzeczkę niedaleko wiktoriańskiej

kurtkę i wyszedł na kalifornijski skwar. Zamknął swój pokój i ruszył betonową alejką do

Ash wzruszył ramionami.
duchowej: zniknęła naiwność, priorytety radykalnie
to jestem udupiony - denerwował się

– Wszystko w porządku?

się okazało, że to nie ząbkowanie, tylko poważna
uchylone, żebym mogła usłyszeć, jeśli się obudzi.
Lereena powiewała nad placem, jak prześcieradło które zerwało się z sznurka, nie pomagając swoim, a siejąc panikę w szeregach przeciwnika, uniemożliwiając łożniakom uświadomić sobie swoją przewagę liczebną i wymyślenia jakiegoś lepszego planu. Prawdziwe wampiry, widocznie, często spotykały się z atakami histerii swoich “przepięknych” kobiet i prawie nie zwracały na to uwagi, tylko kulili się, kiedy przelatywała tuż nad samą ziemią, piskiem rozszarpując jakiegoś nieroztropnego wojownika. Zostawione przez nią szkody powodowały, że bitwa na nowo się rozkręcała.